smartmockups_kr0fcpdo (1)
Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

Znajomość chociaż jednego języka obcego to na rynku pracy już od dawna nie wyróżnik, a konieczność. Ale nauka wcale nie musi być męcząca! O sposobach na efektywną naukę języków opowiada Angelika Szczęsna, lektorka języka włoskiego i angielskiego, która mówi też po hiszpańsku i francusku. Na swojej platformie Nie takie obce pokazuje, że języka możemy uczyć się nie tylko siedząc nad książką i wkuwając nieprzydatne słownictwo. 

Elżbieta Baron: Na każdym kroku pokazujesz swoim odbiorcom, że nauka języka nie musi być nudna. W jaki sposób uczyć się, żeby nie stracić motywacji?

Angelika Szczęsna: To pytanie często dostaję od moich uczniów. Po pierwsze warto zadać sobie pytanie – po co chcę się uczyć języka? Najlepiej zapisać sobie odpowiedź i przypominać sobie, co jest naszym celem w chwilach zwątpienia. Kolejna ważna sprawa to plan działania i rozliczanie się z niego. Sama nie rozstaję się z moim planerem i zawsze organizuję tam czas na pracę, rodzinę i naukę języków. Moja rada to: kiedy już znasz swój cel, rozpisz go na kilka kroków. Wypisz wszystkie rzeczy do nauczenia i podziel wiedzę na mniejsze fragmenty. Wtedy proces nauki przestanie być przerażający i zniechęcający. Rozpisz czas, w jakim te etapy mają nastąpić i pamiętaj o zaplanowaniu terminów na powtórki.

Druga część odpowiedzi na to pytanie to niestety to, że nie da się być cały czas zmotywowanym. Motywacja to krótkotrwały i ulotny stan, więc nie można na niej polegać. Kiedyś usłyszałam zdanie, które sobie przypominam, gdy mam gorszy czas – to podjęcie działania sprawia, że pojawi się motywacja, a nie na odwrót. Tak więc, gdy czujesz się zniechęcona, zrób mały krok w kierunku nauki języka obcego. Włącz piosenkę i naucz się jej refrenu, obejrzyj tutorial makijażowy czy filmik o zakupach. Rób coś, co Ci sprawia radość, ale zmień język z polskiego na obcy

Już dzisiaj wychodzi mój nowy ebook, w którym pokazuję, ile wiedzy można skutecznie przyswoić z… memów po włosku. Dodałam obfite opisy gramatyki, dużo synonimów i zróżnicowane ćwiczenia oparte na piosenkach, filmikach i ciekawych artykułach. Myślę, że wybieranie interesujących materiałów do nauki pomaga w odzyskaniu motywacji i w tym staram się pomóc. 

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

E.B.: Jak najskuteczniej uczyć się języków obcych? 

A.S.: Z szukaniem najlepszego sposobu na naukę jest jak z poszukiwaniem Świętego Graala – istnieją o nim legendy i każdy chce go znaleźć. Gdy uczniowie pytają mnie o to, czasem odnoszę wrażenie, że jest to poniekąd próba wymigania się z wysiłku i pracy potrzebnych do przyswojenia języka. Niestety nie ma żadnego magicznego sposobu, aby wiedza weszła nam do głowy. Jednak nie jest też tak, że jesteśmy całkowicie bezradni. Tutaj odpowiedź jest o wiele bardziej optymistyczna – najlepszy sposób nauki to taki, jaki sprawdza się u Ciebie.

Z tego samego powodu, nigdy nie narzucam uczniom, jak mają się uczyć. Wiele osób chętnie korzysta z nowoczesnych udogodnień, jak aplikacje do nauki. Sama gorąco polecam chociażby Quizlet, który mi samej pomógł w nauce słówek z włoskiego, angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego. To darmowa aplikacja, w której robimy sobie quizy, gramy w gry ze słownictwem i przeglądamy fiszki. Klikając na słówko, możemy usłyszeć jego wymowę. Bonusem jest to, że ta aplikacja działa na telefonie, więc mamy ją na wyciągnięcie ręki w kolejce czy drodze do pracy.

Zobacz też: Aplikacje do nauki języka. One zmotywują Cię do nauki!

Jeśli aplikacje to nie Twoja bajka, próbuj szukać innych rozwiązań. Pytaj znajomych i nauczyciela, czytaj artykuły w sieci, oglądaj porady na YouTubie. Daj sobie czas na przetestowanie sposobu – często zarzucamy naukę, bo nie widzimy natychmiastowych rezultatów. Niech język obcy będzie obecny w Twoim otoczeniu, zanurzaj się w nim poprzez podcasty, filmiki, telewizję, radio…

Druga sprawa jest taka, że czasem za bardzo skupiamy się na szukaniu doskonałych rozwiązań i…ostatecznie nic nie robimy. Nastaw się na to, że nie zawsze będzie łatwo, ale jeśli znasz swój cel, poradzisz sobie z chwilowym spadkiem motywacji. Polecam uczyć się regularnie, najlepiej codziennie i wtedy nie będziesz się frustrować zapominaniem wiedzy i koniecznością wracania ciągle do podstaw.

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

E.B.: Co jeśli jesteśmy na języki oporni i nie wchodzą nam tak łatwo? Jak uczyć się języka w sposób bardziej zorganizowany? 

A.S.: Na studiach językowych usłyszałam, że nie ma czegoś takiego jak „predyspozycje językowe”. Powtarzam to moim uczniom, gdy narzekają na brak szybkich postępów i brak talentu. Prawda jest taka, że kluczem do nauki jest czas poświęcony na nią w aktywny sposób. Jeszcze na studiach zmagałam się z barierą w mówieniu – byłam dobra z gramatyki, szybko uczyłam się słówek, ale mówienie na głos w grupie mnie paraliżowało. Robiłam głupie błędy, zacinałam się, potem wracałam do domu załamana. Nagle coś się we mnie zmieniło. Pojechałam na wakacje do Włoch i bariera prysła. Nie mówiłam doskonale, ale nagle zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Byłam w Rzymie tylko z młodszą siostrą, która była wtedy nastolatką i musiałam sobie poradzić. Nie było innego wyboru, jeśli chciałyśmy zjeść albo zapytać o drogę – wtedy nie miałam za granicą internetu w telefonie. 

Moje zmagania z językami sprawiły, że nadrzędnym celem jest dla mnie rozgadanie uczniów. Od pierwszych lekcji mówię do nich w języku obcym, nawet jeśli są w stanie odpowiedzieć tylko tak/nie. W ten sposób narodził się pomysł na konwersacje grupowe. Lubię atmosferę pracy w kilka osób, na zajęciach jest często dużo śmiechu, czasem zmieniamy temat, wszystko po to, by poczuć się jak na spotkaniu ze znajomymi, a nie na sztywnej szkolnej lekcji. 

Podobnie było na maratonie konwersacji dla początkujących, który odbył się pod koniec czerwca. Pierwszy raz zrobiłam zajęcia typowo pod wyjazd do Włoch. Codziennie przez 5 dni ćwiczyłyśmy zamawianie jedzenia, pytanie o bilet, opowiadanie o podróżach, włoskich przysmakach… Byłam dumna z tego, jak uczniowie po 2 miesiącach nauki z moim kursem od zera radzili sobie z wymagającymi materiałami, jakie dla nich przygotowałam. 

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

E.B.: No właśnie, na swoim profilu, a także swoją ofertą kursów i ebooków przekonujesz, że podróżowanie to jeden z najlepszych sposobów na naukę języka. Jak uczyć się w trakcie podróży?

A.S.: Nawiązując do poprzedniej odpowiedzi, w moim przypadku sprawdziło się rzucenie na głęboką wodę. Założyłam, że nie muszę być doskonała, bo celem jest bycie zrozumianą przez rozmówcę, a nie bezbłędna wypowiedź. Poza tym Włosi są bardzo mili dla osób, którzy próbują powiedzieć dwa, trzy słowa po włosku. Do tego zachęcam moich uczniów – próbuj, próbuj i jeszcze raz próbuj. Sama mówiąc w języku obcym zdałam sobie sprawę, że nie chodzi o wkuwanie na pamięć całego słownika, ale nauczenie się wyrażeń do mówienia. Uwierz mi, że poradzisz sobie bez znajomości wszystkich nazw warzyw, owoców, ubrań, mebli. Ważniejsze na początek jest znać funkcjonalne zwroty jak „ile kosztuje…?” Albo „jak dotrzeć do…?”.

Takich funkcjonalnych zwrotów uczę właśnie na moim kursie od zera Włoski w podróży z Angelą, z którego też uczy się mój mąż i korzysta z wiedzy na wyjazdach. Podzieliłam kurs na 31 krótkich lekcji z materiałem, który można na spokojnie samodzielnie opanować. Są ebooki z ćwiczeniami, podręcznikiem i odpowiedziami, a do tego nagrania mp3 z wymową słówek i tym, co opowiadam. W wersji premium jest dużo więcej słownictwa, a do wszystkiego stworzyłam zestawy w Quizlecie. W wersji Basic wyszło ponad 1200 fiszek do nauki!

Jestem dumna, bo takiego kursu jeszcze nie było. Jest dostosowany do potrzeb uczniów – dostajesz do niego dostęp do specjalnego konta na Instagramie z filmikami IGTV z lekcją. Oglądasz, powtarzasz słówka i możesz sobie do nich w każdej chwili wrócić, bo telefon jest zawsze pod ręką i nie musisz siadać do komputera. Ostatnia lekcja bonusowa jest najdłuższa i uczy przydatnej wiedzy do zamawiania w restauracji. Jedzenie we Włoszech to wielu osób ulubiony element zwiedzania. Śmieję się, że wyjazdy tam to dla mnie gastro-turystyka, bo przed wyjazdem mam całą listę rzeczy, które muszę spróbować. Kurs pomaga w poproszeniu po włosku o te rzeczy i uczy od pierwszej lekcji poprawnej wymowy.

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

E.B.: W nauce języka bardzo ważne jest, żeby po prostu zacząć mówić. Ale jak zebrać na to odwagę na wczesnym etapie nauki?

A.S.: Może głupio to zabrzmi, ale można spróbować mówić do siebie. Opowiadać proste rzeczy, które widzimy wokół siebie, albo po prostu powtarzać zdania z podręcznika na głos i uczyć się ich na pamięć. Mam na to kilka skutecznych ćwiczeń – słuchanie nagrań, zatrzymywanie i powtarzanie po zdaniu ze słuchu. Ważne jest naśladowanie akcentu, intonacji, „melodii języka”.

Na lekcjach w grupach, ale również indywidualnych sprawdzają się gry. W ferworze walki zapominamy o perfekcjonizmie, bawimy się językiem, bo zależy nam na zwycięstwie. To właśnie wtedy zaczynamy mówić z łatwością i skupiamy się na jak najszybszym przekazaniu informacji. Obserwowanie uczniów w czasie zabawy zainspirowało mnie do stworzenia mojego pierwszego ebooka-gry „Powiedz to po włosku”. W środku zawiera karty, które można wydrukować lub wyświetlać, by ćwiczyć mówienie i nauczyć się 200 słów o podróżach. Często korzystam z nich na lekcjach na różnych poziomach i świetnie pomagają w przełamaniu pierwszych lodów. 

Kolejna kluczowa sprawa to fakt, że bez słuchania native speakerów nie da się nauczyć mówić naturalnie, ale dzięki internetowi mamy mnóstwo nagrań w sieci. W moim przypadku świetnie się sprawdza słuchanie muzyki i uczenie na pamięć całych zwrotów z tekstu. Potem nie wiadomo skąd znam całe wyrażenie, potrzebne zwroty i dziwne słówka. Gdy je mówię, w głowie gra piosenka, jak chociażby „siamo fuori di testa ma diversi da loro” (jesteśmy szaleni, ale inni niż oni) z refrenu piosenki Måneskin – Zitti e buoni, która wygrała Eurowizję w tym roku. Zwracanie uwagi na takie szczegóły przyniesie długotrwałe rezultaty. Przetestowałam to na sobie, gdy zaczęłam się samodzielnie uczyć hiszpańskiego. Rozumiałam piosenki w tym języku i od początku mówiłam, cytując fragmenty z piosenek.

Dobrym sposobem jest nagrywanie się, gdy mówimy. Jest to trochę stresujące, ale przygotowuje nas na stres w rozmowie z drugą osobą. Trzeba odsłuchiwać siebie i zauważyć, gdzie robimy błędy i jakich słów nam brakuje. Sama lubię robić sobie ściągi wyrażeń do mówienia i mam je na lekcji konwersacji. Jak je zapamiętam, tworzę nową listę i na nią spoglądam podczas mówienia. Są to zwroty takie jak chociażby: chodzi tu o, przede wszystkim, poza tym, zazwyczaj, myślę że (różne sposoby), coś tego rodzaju itp. Warto próbować mówić od pierwszej lekcji, bo im dłużej się tego obawiamy, tym trudniej potem jest się przełamać.

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna

E.B.: Mówisz biegle w pięciu językach. To imponujące! Jaki masz patent na szlifowanie kilku języków jednocześnie? 

A.S.: Dziękuję bardzo! Jeśli wliczymy w to polski, to faktycznie jest ich pięć! Od początku nauki angielskiego i włoskiego, a przynajmniej od liceum, wiedziałam, że to będzie moja przyszłość, więc chciałam się nauczyć absolutnie wszystkiego z tych języków. Jestem świadoma tego, że ten proces zajmie mi całe życie i nigdy nie będę wiedzieć wszystkiego, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Zawsze podchodziłam do ich nauki bardzo ambitnie, chociaż na początku stresowałam się mieszaniem tych języków. To zjawisko jest jednak całkowicie naturalne i trzeba je przetrwać. Podobnie miałam na lekcjach francuskiego, gdy na pytanie odpowiadałam ciągle sì zamiast oui, czym rozbawiałam lektora. Jednak to przeszło po jakimś czasie, bo nauczyłam się rozdzielać te języki w głowie. Jak to zrobiłam? Nauczyłam się myśleć w tych językach, bez używania do tego polskiego. To wszystko wymaga czasu i praktyki.

Muszę jednak przyznać, że hiszpański tłumaczę w głowie z włoskiego. Zresztą postanowiłam zamienić to w moją przewagę – robiąc notatki, piszę tłumaczenie słowa po włosku, bo tak znajduję lepsze skojarzenie i szybciej zapamiętuję. Jestem też świadoma, że nauka francuskiego i hiszpańskiego jest moim hobby, nie mam w tym innego celu niż porozumiewanie się ze znajomymi i w podróży, więc nie wymagam od siebie nie wiadomo jakiego poziomu. Wiem, że nie dam rady uczyć się intensywnie z taką ilością pracy we własnej firmie, którą rozwijam dzięki aktywnej obecności w social media. Nie wymagam już od siebie doskonałości, ale nie oznacza to, że tracę kontakt z językiem. Wplotłam je wszystkie w swoją codzienność i używam ich przy każdej możliwej okazji.

Nasza rozmówczyni: Angelika Szczęsna, mgr tłumaczeń z języka angielskiego i włoskiego, biegle mówi też po hiszpańsku i francusku. Prowadzi kursy językowe 1-1 i autorski interaktywny kurs online Włoski w podróży. Sprzedaje też tematyczne ebooki do nauki języka włoskiego. Materiały do nauki publikuje też na Instagramie Nie takie obce i grupie na Facebooku.

Fot. Materiały Nie takie obce/Angelika Szczęsna
Elżbieta Baron

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Zarządzania. Od zawsze marzyła, żeby połączyć pasję z pracą i udało się – od 8 lat publikuje treści na temat mody i stylu życia. Uwielbia się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności.

ZostawKomentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *